WixCast #4: Alegria

Przed wami czwarta odsłona naszej serii wywiadów. A do tego, smakowity i taneczny podcast od jednego z czołowych przedstawicieli sceny drum and bass – przed wami Alegria.

Czasem piszecie, że za dużo tutaj techno, a nie tylko techno miało być, więc specjalnie dla miłośników drum and bass członek naszego projektu, KD3, przeprowadził dla was wywiad z Alegrią. Kto to? Członek trzęsącej drum & bassem ekipy DrumObsession z Poznania oraz DJ znany m.in z audycji w radiu Afera oraz Bassdrive.com. Możecie puścić sobie specjalnego seta, którego nagrał na nasze specjalne życzenie, zrobić sobie herbatę / kawę / drinka i rozkoszować się smakowitą lekturą. 😉

Przed Tobą 72 już edycja DrumObsession. Tylko można pogratulować takiego wyniku, bo chyba jest to niezwykłą rzadkością dobić do takiej liczby. Wiele ekip dużo szybciej odpada według moich obserwacji. Jaki jest przepis na długowieczność? Skąd ta wytrzymałość i upór w tworzeniu kolejnych edycji? Często zmieniacie miejscówki?

Siema! Dzięki za tak miłe słowa na samym wstępie. Zgadzam się, rzadkością są cykle, które „dobijają” do tej liczby, ale ja też nie wiem czy użyłbym tego słowa – trochę dziwnie mi się kojarzy. Równie dobrze moglibyśmy robić imprezy dwa razy w miesiącu i w ten sposób „dobić” pewnie już i do setki, a przecież nie o to chodzi. Naszym założeniem zawsze była regularność i choć od tego sezonu postawiliśmy na tryb dwumiesięczny, trzymamy się kursu.

Przepisu na długowieczność nie ma, my na pewno też go nie odkryliśmy, ale udało się przebrnąć przez lata chudsze, aby teraz wreszcie móc osiągnąć to, o czym marzyliśmy – parkiety pełne zajawkowiczów i ludzi kumających temat. Z pewnością to, jacy ludzie chodzą na nasze imprezy wyróżnia nas z tłumu. Wielokrotnie słyszę, że u nas widać jak wiele osob przychodzi na DrumObsession dla muzyki. Na pewno też fakt, że właśnie muzyka u nas jest najważniejszym priorytetem, może być dla ludzi dobrą monetą i przyciągać ich (nawet jeśli nie znają headlinera, ale ufają naszej kontroli jakości!). Przede wszystkim jednak myślę, że klucz tkwi w nazwie: my naprawdę mamy obsesję na punkcie tego gatunku i chyba tylko ona powoduje, że wciąż nie boimy się ryzykować naszych pieniędzy, żeby bookować tych artystów, których to my chcemy usłyszeć i promować.

Z kolei jeśli chodzi o miejscówki, to zmienialiśmy je dotychczas tylko dwukrotnie: we wrześniu 2012 przeprowadziliśmy się z Tunelu (dawnego IQ Clubu) do Cafe Mięsna, a potem w marcu 2014 (gdy ta musiała przestać istnieć), przygarnął nas Projekt LAB i mamy nadzieję spędzić z nimi jak najdłużej, bo to obecnie najlepszy klub w Poznaniu jeśli chodzi o ambitniejszą muzykę elektroniczną i szeroko rozumiany underground.

Kiedy i gdzie odbyła się pierwsza edycja i która z nich najbardziej zapadła Ci w pamięć, a którą uważasz za swoją ulubioną?

Pierwsze DO odbyło się 7 października 2006 roku we wspomnianym już IQ Clubie, który zresztą zawsze będziemy dobrze wspominać m.in. ze względu na nagłośnienie, ale i klimat, którego nie miał żaden klub w Poznaniu. Mnie osobiście chłopaki przygarnęli do składu dopiero po debiutanckim warmupie w czerwcu 2009 roku, więc nie mogę się wypowiadać o tym wszystkim, co działo się wcześniej (zwyczajnie mnie tam nie było!). Co do ulubionych imprez, to trochę tak jakbyś kazał matce wybrać ulubione dziecko! No nie da się.

DrumObsession #36 with DJ Presha (NZ) from Alegria on Vimeo.

Natomiast co do tych, które udały się najlepiej, należy wspomnieć nasz największy sukces w IQ, czyli DrumObsession #36 with PRESHA z 25 marca 2011. Udała się mimo, iż na papierze powinna była być klapą bo dwa weekendy i weekend wcześniej w 8 Bitach miały miejsce dwa bardzo gęsto zaludnione eventy. Były to odpowiednio: biba z mojego solowego cyklu Lucid Drumming (zagrali Brav i Dru) i frekwencja była chyba największa, jaką widziałem na bibie DNB w tym klubie; a następnie Deeper Than Deep (gdzie mimo niedotarcia headlinera – Anile’a – frekwencja i tak była znakomita!). Do tego dodajmy fakt, że Presha jest dla przeciętnego słuchacza DNB postacią nieznaną, bo nie produkuje. Komu się przecież w dzisiejszych czasach chce słuchać setów?! Jak Cię nie ma na Youtube/Soundcloud, to nie istniejesz. Oczywiście ironizuję… W każdym razie ogromnym zaskoczeniem i sukcesem była dla nas najlepsza frekwencja w IQ właśnie na DO z Preshą, który jak to on – zagrał przekozackiego seta.

Jeśli chodzi o tę bibę, która najbardziej zapadła mi w pamięć, to nie ma innej odpowiedzi, jak tylko: Cafe Mięsna – 19 stycznia 2013 – nasza najlepsza do tej pory, legendarna już poniekąd DrumObsession #50 with DBRIDGE & HYDRO! Mięsna pękała w szwach i to byli sami zajawkowicze. Nie spotkałem tej nocy ani jednej przypadkowej osoby, a vibe na samo wspomnienie powoduje u mnie ciarki. Wreszcie w LABie odnieśliśmy największy chyba w całej naszej działalności sukces pod względem frekwencji – 9 urodziny DrumObsession, gdzie zagrał SKEPTICAL! Ponoć mieliśmy pokaźną kolejkę do drzwi klubu jeszcze przed rozpoczęciem imprezy, ale nie byłem tego świadkiem, bo przez zamknięcie Ławicy musiałem śmigać po Skeppy’ego, który dość późno przyleciał do Berlina (a noc wcześniej grał back2backa-petardę z dBridgem, Kidem Dramą, Loxym i Resoundem jako Module Eight w Fabric!) i gnać z powrotem (ledwo zdążyliśmy). Notabene za tę imprezę nominowano nas w kategorii „Event Roku 2015” w organizowanych przez muno.pl nagrodach „Munoludy”, więc trzymajcie kciuki! 😉

Jasne, że trzymamy. Sam zagłosowałem na ten event.

Super! Wracając do pytania, najbardziej inspirującym setem na DrumObsession w 2015 był dla mnie na pewno Kid Drama na 70tce (to było osobiście kolejne moje spełnione marzenie – pełny parkiet nie tylko bujający się do klimatów Autonomic, ale i żywo reagujący na te numery!), ale praktycznie każdy headliner zaprezentował coś oryginalnego, swojego i niepowtarzalnego.

Jakie największe nazwiska były zaproszone na Wasz cykl? Kto wypadł najlepiej, a kto zawiódł?

W sumie to, kto jest wielkim nazwiskiem jest bardzo subiektywne, bo wiele osób w Polsce wciąż nie zna chociażby takiej legendy jak A Sides (który był jednym z headlinerów naszych 7. urodzin będących jednocześnie Bassdrive Sessions Poland). Idąc dalej i alfabetycznie: Big Bud (czerwiec 2011 i październik 2013 wraz z A Sidesem i DFunkiem), dBridge, Doc Scott (luty 2015), Kid Drama (listopad 2015), Loxy (marzec 2014), Marcus Intalex (październik 2014) – to ci najwięksi.

Nie wiem, mam wrażenie że mega-cienka jest granica między tym, kto jest dużym nazwiskiem, a kto jeszcze nie. Commix, Chris.SU, Icicle, Lenzman, Nymfo, Om Unit, Skeptical, Ulterior Motive – nawet ich wymieniając nie wiem czy pisać dalej, czy to już wyczerpuje dla każdego pulę „tych znanych” wśród naszych gości. Z dumą powiem jednak, że nikt z zaproszonych headlinerów nie zawiódł (parę osób zepsuło mi nieco wrażenie wmiksowując jakiś chujowy jump-up). Musielibyście zapytać samych headlinerów czy byli z siebie zadowoleni 😉

Czemu właśnie LSB został wytypowany na headlinera kolejnej edycji? Osobiście słyszałem go rok temu w Fabricu i z ręką na sercu polecam tego allegrowicza.

Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale przy naszych bookingach kierujemy się ważną zasadą: każdy kolejny miesiąc musi w jakiś sposób kontrastować klimatem w stosunku do poprzedniego. W tym sezonie był już Skeptical, który choć produkcyjnie reprezentuje głębszą stronę DNB, to zagrał wszechstronnie, energicznie i nie bojąc się sięgnąć po klasyki, których nikt się po nim nie spodziewał (uwielbiam takie zaskoczenia!). Kid Drama (połowa nieistniejącego już duetu Instra:mental, który współtworzył z Boddiką) w swoim niepowtarzalnym i bezkompromisowym stylu popłynął całego seta w klimacie Autonomic/Heart Drive i jest on jedną z niewielu postaci, która potrafi zagrać tak 2h i nie znudzić ani na chwilę.

SCAR w osobie Scripta z kolei mieszał świeże Metalheadzowe dubplate’y z technicznymi rollerami starej szkoły i klasykami wszelkiej maści. Każdy z nich oprócz niesamowitych skillów producenta jest dobrym DJ’em i to jest też coś, co dla nas liczy się najbardziej: nie to jak produkujesz, a to jak grasz sety! LSB był naturalnym wyborem, bo nie grał w tym sezonie jeszcze u nas nikt z „jasnej strony mocy” a na zeszłorocznym Sun And Bassie pokazał absolutną światową klasę. Co ważne – prezentował nie tylko soulfulowe klimaty i to ten aspekt wszechstronności DJ’skiej był chyba tym, co ostatecznie zdecydowało, że musi u nas zagrać. No i nie ma chyba drugiego takiego producenta obecnie na scenie (poza dBridgem), który zremiksował Lenzmana i stworzył coś lepszego od oryginału (vide: remix „Starz” z Kevinem Kingiem na wokalu). 😉

Świetny track!

Do tego muszę dodać mój osobisty „fetysz”, czyli sprowadzanie artystów, którzy jeszcze nigdy nie grali w Polsce i byłem zaskoczony, że jeszcze nikt nie zabukował LSB! Krótko mówiąc: 19 marca nadszedł czas był to zmienić.

Czy myślisz, że możesz śmiało stwierdzić, że wychowaliście już sobie publiczność? Oprócz Was dużo jest dnb w Poznaniu?

Na pewno po reakcjach publiczności na nieoczywiste utwory można sobie taką opinię wyrobić. Ludzie reagują oklaskami i darciem przysłowiowej japy w takich momentach, że ja osobiście jestem dumny, że możemy grać dla takiej publiki. Oprócz nas obecnie niewiele osób podejmuje się organizacji cyklicznych imprez poświęconych DNB. Wiele cykli odpadło albo zmieniło profil (jak Pralnia Elektroniczna i Dapper, które wydawały mi się u zarania dramenbejsowe, a teraz jedna stawia na – jak to się mówi modnie młodzieżowo „pierdolnięcie”, a druga na techno i house – ale nic im nie ujmuję oczywiście!).

Może to i dobrze, bo był czas, gdy co tydzień, dwa odbywały się rozmaite imprezy DNB z lokalsami, które niewiele poza przesytem tym gatunkiem u ludzi wnosiły. Teraz oprócz wszechobecnego hajpu na techno, a także psytrance (które to mam wrażenie będzie za kilka lat kolejnym po dubstepie i właśnie techno gatunkiem hajpowanym przez młodych klubowiczów) powraca też głęboki dubstep czy grime i 2-step/garage, odbywają się imprezy juke’owe, trapowe, a nawet sporo tzw. szumów i trzasków czyli turbo-eksperymentalnej muzyki.

Scena w Poznaniu ogólnie stała się dość nasycona wszelkiej maści eventami, no i myślę, że na tle całego kraju nasze miasto może się szczycić obecnością wielu cykli i promotorów. Dzieje się aż za dużo dobrego i często martwić musimy się (na szczęście już!) nie o kolizje z eventami DNB, a chociażby importami techno. Publika w Poznaniu przenika się stylowo, wbrew pozorom słucha wielu gatunków elektroniki i gadanie typu „to nie Wasz target” po prostu się zdeaktualizowało.

dopromo

Grałeś zarówno na Audioriver jak i na Let It Roll oraz Sun&Bass o ile mnie pamięć nie myli. Można porównać te festiwale?

Myślę, że nie można żadnego z nich porównać, bo każdy reprezentuje trochę inną kategorię. Audioriver zdecydowanie podbił w Polsce serca undergroundu, cały czas przyciągając jednak ogromną publikę, która zna tylko tych bardziej mainstreamowych headlinerów (za co im chwała, bo jest to w sumie jakiś pomysł na uczenie ludzi dobrej elektroniki). Let It Roll jest – jeśli się nie mylę – w stu procentach poświęcony DNB i operuje chyba na jeszcze większą skalę.

Z kolei Sun And Bass to coś kompletnie innego (i moim skromnym zdaniem nawet lepszego) niż festiwal – to tygodniowe wakacje w towarzystwie dramenbejsowej rodziny z całego świata (nawet tych, których jeszcze nie poznałeś, a wkrótce się staną dla Ciebie rodziną). To swoista pielgrzymka do Mekki dramenbejsu. Line-up jest tam najlepszy na świecie, wszyscy artyści spędzają czas w tych samych miejscach co klubowicze, nikt się nie wywyższa i całość nawet ciężko opisać w kilku słowach. Zresztą fakt, że imprezy odbywają się przez tydzień w klubach, a nie na wielkiej festiwalowej scenie powoduje, że określenie „festiwal” do SAB nie pasuje. Może hejterka to wykpi, ale dla mnie to jest prawie duchowe przeżycie, a pod koniec tygodnia jesteś tak przemęczony, że wiele osób bierze dodatkowy tydzień urlopu na odpoczynek na Sardynii po tak intensywnych 7 dniach. Jest jednak wspólny mianownik – występ na każdym z nich był dla mnie marzeniem i czuję się przeszczęśliwy, że udało mi się spełnić każde z nich!

Gdzie oprócz imprez DrumObsession można Cię jeszcze usłyszeć? Współpracujesz jeszcze z jakimiś innymi projektami?

Tam, gdzie tylko ktokolwiek zechce mnie zaprosić! Nie wiem co powiedzieć o współpracy z innymi projektami jeśli chodzi o granie, bo tu obowiązuje zasada – „każdy promotor zaprasza tego, kogo chce i nie mi się do tego wtrącać” (Paulo Coelho). Mówiąc serio, są miejsca, gdzie miałem okazję grać częściej, bo tak bardzo podobał się ludziom set, którego zagrałem tam po raz pierwszy. Na pewno muszę tu wspomnieć moich bracholi z katowickiego NYP, dzięki którym zagrałem w INQbatorze częściej niż w jakimkolwiek klubie poza Poznaniem (SIŁA!).

Big up wjeżdża też dla Pawlaka aka Pantona i Naturalnej Selekcji w Warszawie, dla Chasera i całego Bassic Elementz (granie w toruńskim NRD to nadal jedno z moich najlepszych wspomnień klubowych gigów wyjazdowych), dla Damy z Balistium (zbyt zgierski na Łódź, zbyt łódzki na Zgierz), dla ekipy Trip2Space we Wrocku i oczywiście Rezy i jego trójmiejskiego Deeper Than Deep. Also need to big up Doxx and my Club Sabotage Dresden family (even though I doubt they’ll be reading this because of all the polish text). U nich grałem najczęściej.

Współpracę zaś i sztamę staram się trzymać ze wszystkimi (ekip i osób jest zbyt dużo, żeby wszystkich tu wymienić!), którzy robią dobrą robotę w Polsce budując lokalne sceny zarówno importami, jak i bookując ludzi z innych miast. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku i powinniśmy to robić z głową, bo scena w Polsce jest niezwykle rozmaita i idzie w dobrym kierunku. Mam wrażenie, że co miesiąc w którymś z większych miast pojawia się jakiś import.

A co z radiostacjami? Wiem, że też działasz ostro na tym polu.

Radiowo udzielam się w każdą środę. Między 17:00 a 19:00 gram seta na żywo w Bassdrive.com (największej na świecie stacji poświęconej DNB) w ramach audycji zatytułowanej – a jakże by inaczej! – DrumObsession. Potem zaś od 23:00 do północy na falach poznańskiego Radio Afera (98,6 MHz) prowadzę „Połamaną Lekkość Bitu”, czyli audycję w tradycyjnym stylu. Ja gadam różne bzdury i ciekawostki dla dramenbejsowych nerdów na mic’u, a następnie realizator puszcza wybrane przeze mnie zawczasu tjuny. Oczywiście zapraszam Was wszystkich do słuchania i czynnego udziału w obu audycjach (#żebrointerakcje same się nie zrobią).

Nie bookujecie artystów kojarzonych z tymi cięższymi, neurofunkowymi klimatami DnB. Takie macie założenie czy po prostu nie przepadacie za tym rodzajem drumów?

Pozwolę sobie wymienić paru artystów z brzegu: Icicle, Nymfo, Ulterior Motive. Jeśli to nie jest neurofunkowe granie, to jak inaczej to zdefiniujesz? Owszem, próżno u nas szukać ludzi, którzy bardziej niż na duszy w muzyce skupiają się na głośności i turbo-klinicznych mixdownach w produkcji. Wolimy artystów, którzy stawiają na najważniejszy człon neurofunku, czyli FUNK. Ten ciężki do opisania czynnik X, który powoduje, że się bujasz. Liczy się dusza w muzyce, nawet ta przesiąknięta złem i mrokiem.

Zszerowaliście post Doc Scotta, który głosi, że w przeciwieństwie do popularnej opinii złota era DnB nie tylko nie minęła ale nadeszły dużo lepsze czasy. Czemu zgadzacie się z tym stwierdzeniem? 

Tu muszę odpowiedzieć przede wszystkim z mojej perspektywy, bo ja to udostępniłem. Scotty napisał dokładnie to, co osobiście czuję od tych ładnych kilku lat. Przede wszystkim jednak sprostujmy: nie napisał, że nastały dużo lepsze czasy, tylko że zostały osiągnięte nowe poziomy i że ostatnie 5-6 lat było niesamowitych. Oczywiście ci, którzy są zaślepieni nostalgią i żyją przeszłością nigdy się o tym nie przekonają, bo (pomijając brak czasu) nie czują nawet potrzeby szukania. Wystarczy zaś lekko poszukać, a perełki znajdujemy z lewa i z prawa! Ostatnie 5-6 lat było w istocie niesamowite, ale ostatnie 2-3 lata autentycznie weszły na jakiś nowy, niespodziewany przeze mnie poziom. Drum & Bass nie był tak zdrowy chyba właśnie od czasów, które wielu wspomina jako „złotą erę”. Dla mnie trwa kolejna złota era i cieszy mnie to, że jeden z moich idoli mówi o tym otwarcie.

Czy Alegria znajduje czas na produkcję własnej muzyki? Czy możemy liczyć na jakieś EP-ki w niedalekiej przyszłości? Zdążyłeś chyba wyrobić sobie niezłe kontakty z artystami i labelami prawda?

Tutaj nabieram przysłowiowej wody w usta i czas na dygresję. Smutne jest to, że szeroko rozumiany stan sceny elektronicznej na świecie doprowadził do tego, że producenci muszą zostać DJ-ami, żeby zarobić z muzyki jakiekolwiek realne pieniądze, a DJe – producentami, żeby nie przepaść w tłumie tych pierwszych i móc łapać więcej bookingów. Z tym już jednak nic się nie zrobi i ja też marzę o stworzeniu czegoś, co wyda Exit, Metalheadz, Soul:R, 31, Samurai, Narratives, Utopia, czy wiele innych z moich ulubionych labeli.

Natomiast przede mną jeszcze ogrom nauki, zanim będę mógł nazwać się producentem z prawdziwego zdarzenia, więc zamiast na potrzeby wzbogacenia notki bio się chwalić, po prostu nic nie powiem. Może jedynie spropsuję tych, którzy dotychczas chcieli ze mną rozpocząć kolaboracje. Big up Lux Familiar i Silence Groove, ale przede wszystkim Voitek Noir! Jedna miłość, bracie.

Znamy już plany 72. edycji DrumObsession. Zdradzisz WixMagowi co przyniesie przyszłość? Planujecie organizację imprez poza Poznaniem? 

Po występie LSB 19 marca planujemy w tym sezonie już tylko jeden event: DrumObsession #73 – odbędzie się 14 maja i na razie możemy powiedzieć tylko tyle: rezerwujcie w ciemno datę w kalendarzu, bo sezon pożegnamy z klasą!

Co do organizowania imprez poza Poznaniem, to póki co nie ma żadnego konkretnego planu. Może znajdzie się jakiś manager klubu, który kuma temat i zechce wesprzeć nas finansowo – wtedy nie wykluczamy, że DrumObsession zawita do innego miasta z dobrym importem.

Przyszłość? Przyszły sezon wystartuje w październiku naszymi 10. urodzinami, więc z pewnością zaprosimy kogoś wyjątkowego. Jeśli chodzi o dalszą przyszłość zaś nie mogę doczekać się edycji #80, #90 i #100, bo to na nie szykujemy najbardziej inspirujących i wpływowych zawodników (dBridge na 50tce, Loxy na 60tce i Kid Drama na 70tce zawiesili poprzeczkę na wysokości Mount Everest!). Dopóki jednak nie przyjdzie odpowiedni czas, nie chciałbym uprzedzać faktów. Musicie przekonać się sami.

A Ciebie gdzie będzie można usłyszeć w najbliższych miesiącach? Będzie Audioriver? 😉

Powrót na Audioriver mi się marzy, ale nie zależy to ode mnie. Pierwszy raz grałem tam w 2012 zamykając Hybrid Tent, w zeszłym roku zaś na Fashion Day Stage (a także w opcji spontanicznego warmupu – seta na Hybridzie!) i nie wiem czy mam co liczyć na powtórkę w 2016. W sumie to już jest osiągnięcie i czuję się pod tym względem całkiem spełniony, ale panowie NeverAfter: jeśli jeszcze Wam się nie znudziłem, to oczywiście się polecam na przyszłość! 😉

Co do nadchodzących gigów, o których wolno mi na ten moment wspomnnieć, to:

– scena DrumObsession w LABowym Mordorze podczas Dungeon Beats 004 with LEON SWITCH & NOMINE (11 marca)

– z obowiązku promotorskiego – DrumObsession #72 with LSB (19 marca)

– Beat Junkies w szczecińskim Alter Ego w niedzielę wielkanocną (27 marca)

– znowu na DrumObsession #73 – headliner póki co TBA 😉 (14 maja)

Rozdamy jakieś wjazdy na LSB?

Dusza poznaniaka kazałaby mi odpowiedzieć „NIE!!!”, ale już Ci obiecałem 😉 – do zdobycia zatem będzie jeden podwójny wpis na listę gości.

lsb2

KONKURS

Skoro już Alegria obiecał nagrody, to czas wyłonić zwycięzców. Co by tutaj… Ok, już mam!

  1. W komentarzu pod tym wywiadem wstaw link do Twojego ulubionego utworu w klimacie DrumObsession.
  2. Polub WixMag na Facebooku.
  3. Polub DrumObsession na Facebooku.
  4. Zapisz się na wydarzenie na Facebooku.
  5. Udostępnij ten post na swoim Facebooku z hashtagiem #WixMag. Publicznie. Jak Cię znajdę? Mam swoje sposoby, specjalne narzędzia monitorujące Internet i szukające Ciebie. I Ciebie. I mnie.
  6. Masz czas do godziny 23:59 w środę, 16 marca 2016 roku. W czwartek wyłonię autora najciekawszej odpowiedzi w komentarzu. Powodzenia!

 

  • Panton
  • Inż Daryl Dasha Korolkiewicz
  • Magdalena Pliniewicz
  • Kondor
    • Nie ja.

      #TeamSpotify

      • Piotr Alegria Häuser

        Spotifaj spotisraj 🙁
        http://www.informationisbeautiful.net/visualizations/how-much-do-music-artists-earn-online-2015-remix/

        Bandcamp akurat jest zajebisty, choć mało przyjazny do streamowania. Natomiast chuj w streamowanie, muzykę powinno się posiadać (choćby w postaci tego pliku mp3/wav/flac/aiff/aac/łorewa).

        • Ja tam jestem wielkim zwolennikiem streamingu. 🙂

          • Piotr Alegria Häuser

            Domyślam się 😉 streaming jest najłatwiejszy dla użytkownika, bo darmowy, ale po pierwsze – w darmowej wersji takich streamingów chyba nie ma opcji słuchania offline? A po drugie i najważniejsze, co zawarłem w linku powyżej – nawet jeśli użytkownik płaci za ten streaming, to na nim zarabia co najwyżej serwis streamingowy, a wytwórnie (a co za tym idzie w naszych niszowych gatunkach – artyści) dostają jakiś mierny ochłap.

            Bez kupowania muzyki, labele nie będzie stać na wydawanie ciekawszych/bardziej ryzykownych utworów i wiele skupi się na tym, co się sprzedaje… Nie wspominając już o tym, że nie będzie ich stać na tłoczenie winyli (o który tak się spuszcza ostatnimi czasy zarówno hipsterka, jak i stara gwardia truskulowców).

            Suma summarum: fajnie, że jest łatwo, ale równie dobrze można by streaming przyrównać do piractwa, bo ci, którzy powinni cokolwiek dostać z powrotem od słuchaczy prawie nic w tym układzie nie dostają. Zarabia pośrednik-kutasiarz. You tell me what’s wrong with this picture 😀

          • Darmowy? Od samego początku płacę. I serwisy streamingowe odprowadzają większość pieniędzy do właścicieli praw autorskich. Spotify jeszcze nigdy nie odnotowało ZYSKU operacyjnego. Owszem, niewiele pieniędzy trafia do artystów, ponieważ… Pieniądze trafiają do wytwórni (właścicieli praw autorskich), a te mają archaiczne umowy z artystami, które nie uwzględniają streamingu w rozliczeniach.

    • Piotr Alegria Häuser

      BTW Kondor klikiej Wezmę Udział na wydarzeniu. „Może” się nie liczy jako zapisany, a już na pewno wątpiący nie zdobędzie wlotixa :p

      • Kondor

        Jezd, jezd.