Troylista #128: reaktywacja

Minęło trochę czasu od ostatniego notowania w tym cyklu. Po prostu kwiecień nie obfitował w zbyt wiele interesujących nowości, więc czekałem, aż nazbiera się ich trochę.

Playlista na końcu wpisu

No i wreszcie są, a zebrane perełki składają się w naprawdę niezłą całość. A jako, że mamy dziś święto patriotyczne, to ja również zacznę patriotycznie od nowej produkcji związanego z Nową Jerozolimą Truanta, który wydał „Night” w Luzztro Records. Oryginalny utwór jest świetny, spokojny i melodyjny, ale warto zwrócić uwagę także na trzy remiksy zawarte na wydawnictwie. Apostle Pete całkowicie zmienia klimat utworu, Mic Ostap robi z „Night” dynamicznego bangera, ale najlepszą robotę wykonuje Akme. Utwór Truanta w jego interpretacji to mroczna podróż przez mgliste dźwięki. Takie rzeczy lubię najbardziej.

Ale w kwietniu wydane zostały także inne, godne uwagi produkcje. Moje serce z miejsca zdobył nowy album The Field. Jaki The Field jest wie każdy – niby prosty, niby nic w tym nadzwyczajnego, hipnotyzujące, długie kompozycje o zbliżonej do siebie stylistyce. Jednak jest w nich coś tak magicznego, że nie potrafię się od twórczości Axela Willnera oderwać. Szwed znalazł recepturę na mnie i dopóki tworzyć będzie takie albumy jak „The Follower” ma gwarantowane miejsce w moim prywatnym panteonie ukochanych artystów.

Już niebawem kolejna edycja imprezy spod szyldu Instytutu (zrobiłem nawet o tym film, będzie mi miło jak obejrzysz), a goście ostatnich dwóch edycji, Kaiserdisco, wypuścili EP-kę „Freedom”, która brzmi doskonale, a tytułowa produkcja ma potencjał zagościć na parkietach na długo. Świetne cztery utwory wydał również Sawf. Grecki producent na „Nihil Est” zawarł naprawdę świetne produkcje, które są mieszanką wielu różnych stylów i inspiracji.

Eksperymentować lubi także Gunnar Haslam, który wydał właśnie pełnogrający album „Lebesgue Measures”. Znajdziemy tu ambientowe transy, łamane bity i dziwne, szarpane kompozycje. Świetnie brzmi zestaw nowych produkcji niemieckiego producenta CNCPT. Na „Foreign Drum Sequences” znajdziemy cztery bardzo równe i doskonałe utwory.

Nieco zaskakująco wypadają dwa nowe utwory Ellen Allien. Znana z bardziej melodyjnych produkcji artystka zaserwowała nam na „Turn Off Your Mind” bardzo surowe brzmienia, w których można doszukać się inspiracji muzyką z dawnych lat. Damn, to jedne z lepszych rzeczy jakie Ellen kiedykolwiek zrobiła! Za to Marc Romboy zebrał wreszcie kilka ciekawych remiksów  pod nazwą „Elbynasi Remixes”. I wśród trzech średnich produkcji znalazło się jeszcze miejsce dla świetnej interpretacji „Nasa” w wykonaniu Alexa Niggermanna. MIODZIO.

Znacie Ntogn? Nie? Nic dziwnego, niedawno sam jeszcze nie znałem, ale to co ten Szwed potrafi wyczarować z dźwiękami potrafi nieźle poryć banię. Serio. Jeśli macie bujną wyobraźnię to możecie być przerażeni. Żeby nie było, że nie ostrzegałem. „Bestiary” to zestaw czterech ryjących banię utworów. Mniam. A jest jeszcze Dax J, czyli autor nadzwyczaj dynamicznych i melodyjnych produkcji i jego „The Invinsible Man EP”.

Na sam koniec wrzucam jeszcze dwie rzeczy, które nie są co prawda świeże, ale wreszcie wylądowały na Spotify, więc warto byście dodali je do swoich bibliotek. Pierwsza to Dino Sabatini i jego „Modulated Waves” z 2011 roku. Arcygenialna rzecz. Podobnie jest zresztą w przypadku wydanego rok później „Sons of Poseidon”, w którym, poza Sabatinim, palce maczał też jeden z moich ulubionych producentów – Giorgio Gigli. Włoskie techno to chyba najlepsze techno!

Link do playlisty.