TechnoKlisza: Technoranek #14

W kilka miesięcy cykl „imprez” pod nazwą Technoranek zrobił niemałą karierę. Od ciekawostki przyrodniczej aż po coś zupełnie normalnego. Jeszcze dla niewielu, ale wydaje mi się, że to nie koniec ich ekspansji…

A pamiętam dokładnie swój pierwszy Technoranek z początku sierpnia. Wydawało się, że to banda oszołomów, którzy nie szanują swojej pracy, przychodzą rano pić alkohole i szaleć bez końca. Ale widywałem tam już naprawdę szeroki przekrój ludzi, przez kilkanaście edycji może z trzy puszki piwa i pustoszejący przed godziną 9 parkiet.

Ostatnia w tym roku edycja w klubie 55 (nigdy nie sądziłem, że tam pokieruję swoje kroki) była pięknym zwieńczeniem całego cyklu. Wielkie tłumy, pyszne (podobno) śniadania i jedne z wybitniejszych postaci polskiej sceny techno odpowiedzialne za muzykę. Essence robił swoje – łupał aż miło i żonglował swoją kolekcją winyli. Michał Wolski z kolei rozpoczął spokojnie, co kilka chwil podkręcając tempo. Nie każdemu chyba się to podobało, jednak trzeba przywyknąć, że jego live acty to coś więcej niż dyskoteka, a podróż przez meandry elektroniki. Jednak w momencie kulminacyjnym nawet najbardziej opornym nóżka chodziła aż miło.

To, co w kilka zaledwie miesięcy osiągnęła Technorankowa ekipa zasługuje na najwyższe wyrazy uznania. Jeszcze w sierpniu pisałem o nich tylko ja, czyli niemal nikt. W ostatnich tygodniach największe portale, telewizje… Co prawda, nadal często pokazywane jako ciekawostka, coś na zasadzie teleekspresowej galerii ludzi pozytywnie zakręconych. Ale właśnie – pozytywnie. To miła odmiana po wielu latach spłaszczania pojęcia „techno” w ogólnopolskich mediach.

Do zobaczenia na kolejnym Technoranku. 🙂