TechnoKlisza: Move Mózg #4

Na drugą stronę Wisły w Warszawie wybieram się bardzo rzadko i jedynie w przypadku naprawdę ciekawych wydarzeń. Takim była niedawna, czwarta już, edycja cyklu Move Mózg.

Jeśli nie pamiętacie, to niedawno rozmawiałem z Olą Teks, która próbowała przekonać mnie do uczestnictwa w kolejnej edycji autorskiego cyklu imprez w warszawskim oddziale klubu Mózg. I udało się jej dość skutecznie, bo mimo wyjazdu na do Płocka dzień wcześniej (a wiadomo jak to bywa w Płocku) wyruszyłem do przeprawy na drugą stronę rzeki ochoczo.

Nie było to pierwsze zetknięcie z tym klubem, jednak od poprzedniej wizyty (urodziny Essence z Technosoul w kwietniu) sporo się pozmieniało, głównie za sprawą Move Mózg właśnie. Przede wszystkim uwagę przykuwa wystrój miejsca: liczne ozdoby nawiązujące do kosmicznych eskapad, wymyślne wizualizacje, a przede wszystkim przedsionek głównej sali. To tam umiejscowione jest zaciszne spokojniejsze miejsce do wypoczynku wśród zieleni. Mchy, kwiaty, porosty i inne cuda dają naprawdę ciekawy efekt.

Leśna instalacja w klubie Mózg w Warszawie. Fajne miejsce do spoczynku wśród zieleni. #technolas #fajniebyło

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Maciej Trojanowicz (@troyann)

Muzycznie też nie można było narzekać: Chupax, Oscar Dragon, CAPO i sama Ola Teks sięgali po różne łądne rzeczy. Mnie zaś rozczulały utwory Jacka Sienkiewicza czy Inigo Kennedy’ego. No i same winyle. Bardzo ładnie i przyjemnie, nieco mniej sztampowo.

Ładnie tutaj. #MoveMózg

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Maciej Trojanowicz (@troyann)

Jedyne, co nieco przeszkadza w samym klubie to brak palarni (wychodzenie na mróz nie bywa do mych ulubionych hobby) i mała liczba toalet. Do czegoś przecież muszę się przyczepić, by nie było za słodko. No, ale nie może to być zarzut w stronę organizatorów Move Mózg. Z ich strony wszystko gra pięknie. Tak pięknie, że najprawdopodobniej w tym samym miejscu spędzę sylwestrową noc. 🙂

Kliknij, by powiększyć zdjęcie: