Solidna lekcja wuefu – Pozdro Techno Impact

Wielce byłem ciekaw grudniowej edycji „Mini Up To Date Festivalu” jak potraktować można było imprezę Pozdro Techno Impact. Czy się udało?

Partnerem relacji jest marka Sferis

Nie ukrywam, miałem wątpliwości. Bo co z tego, że za wydarzeniem stoi ekipa odpowiedzialna za białostocki festiwal, której jestem w stanie powierzyć wiele. Może nie życie czy rękę, ale na pewno wiele ciepłych uczuć. Moje wątpliwości dotyczyły głównie lokalizacji, czyli nowego 1500m2 do wynajęcia. Będąc na otwarciu srogo się rozczarowałem, ale postanowiłem dać im drugą szansę – ekipa Technosoul dawała dużą pewność powodzenia.

Ciekaw byłem również eksperymentu z umieszczeniem na drugiej sali, zamiast tańców, leżaków, materacy i grania ambientów w ramach Warszawskiego Salonu Ambientu. Na Loco Dice klub był przepełniony ludźmi, a wiele osób wyglądało na, jak to określiłem, „technogimby”. I o ile takie osoby bez problemu są w stanie pojąć istotę tanecznego techno, o tyle z medytacyjnymi szmerami mogło być gorzej.

20151206_021047

A jak było? Na miejsce dotarłem stosunkowo późno, więc wszedłem „na gotowe”. Szybkie rozeznanie na głównej scenie – ok, jest lepiej. Mniej ludzi, da się wstawić więcej niż jedną nogę, a wszyscy już w tanecznym amoku. Ale to jeszcze nie James Ruskin. Ok, kupmy piwo i sprawdźmy Warszawski Salon Ambientu. W Salonie dominowała, jak zawsze na drugiej sali 1500m2, czerwień. Do tego leżaki, materace na europaletach, cisza (tradycyjne tablice z napisem „Strefa Ciszy”. Wszyscy w skupieniu odpoczywali i chłonęli dźwięki serwowane przez Michała Wolskiego. Zostałem, nieco dłużej niż chciałem. Za rzadko oddaję się ostatnio myśleniu, a te warunki były do tego idealne.

20151206_022852

Dostałem jednak sygnał, że na główną scenę wkroczył legendarny Ruskin. Pędzę. Światła, dym, dobry dźwięk. Mogę się mylić, ale chyba lepszy niż w trakcie poprzedniej wizycie w opuszczonej szkole. Gwiazda wieczoru szybko zaprowadziła porządek na sali gimnastycznej i wydawała muzyką polecenia niczym wuefista przed laty. Jednak poleceniami nie były przysiady czy skok przez kozła lub, moje ulubione, zwis na drabince. Nie, Ruskin zaordynował nam ćwiczenia taneczne. I był w tym cholernie skuteczny, bo nie dało się dostrzec ludzi ignorujących poleceń nauczyciela. Świetny set, a po nim… Cisza.

20151206_021835

Już się bałem, że to koniec, ale przecież tego dnia miało być kilka lekcji wuefu tanecznego i kilka zastępstw. Po ciszy za stery wszedł zamaskowany Post Scriptum, którego ćwiczeń nie mogłem się doczekać najmocniej. No i zaserwował on naprawdę mocną lekcję. W pewnym momencie pożałowałem, że mama nie wypisała mi zwolnienia. Szkoda, że nie mogłem zgłosić niedyspozycji. Jego polecenia muzyczne były doskonałe, dynamiczne i dawały w kość. Po dłuższej chwili musiałem wrócić na ławkę – Salon Ambientu. Tam o rekonwalescencję uczniów dbał właśnie GAAP KVLT. I znowu można było oddać się myślom i dać odpocząć nogom oraz złamanej ręce.

20151206_022841

Ta sama ręka nie dawała mi za wiele spać w ostatnich dniach, a wycisk, jaki dawał Post Scriptum sprawił, że jeszcze chwilę wykonywałem jego polecenia jedną ręką, po czym uciekłem do domu. Przez to nie było mi dane przeżyć treningu autorów projektu: Dtekka oraz Essence’a, którzy zamykając Up To Date zrobili coś pięknego. Na szczęście to nie ostatni ich wspólny występ. Niebawem Technoranek z ich udziałem.

Jak widzicie, bardzo mi się podobały te ćwiczenia fizyczne. Kiepskie wrażenie z pierwszego wypadu do szkoły od wielu lat zostały zamazane. Dobrą atmosferą, świetną muzyką i różnorodnością. Warszawski Salon Ambientu jednocześnie kontrastował z wydarzeniami na sali gimnastycznej, ale i pozwalał pozbyć się zadyszki, pokontemplować. I nie było w tej czerwieni skąpanych ludzi, którzy psuliby klimat. Panowała cisza i skupienie, tak jak być powinno. Czekamy na powtórkę!

†††††††

A ja poszedłem zrobić też kilka zdjęć na imprezie testowanym przeze mnie telefonem Samsung Galaxy S6 Edge+. Wiadomo, telefonem nie zrobi się doskonałych zdjęć na tego typu wydarzeniach ze względu na dynamiczny tłum czy niewielki stopień oświetlenia. Skoro jednak jestem w stanie zrobić dobre fotorelacje swoim iPhone’m, a Samsung ma równie dobry aparat, to może coś z tego wyszło? No, nie jest źle. Przekonajcie się sami, wszystkie zdjęcia bez obróbki:

Pełny test tego telefonu przeczytacie oczywiście na moim drugim blogu, czyli o tutaj. No chyba, że powyższe zdjęcia was przekonały do zakupu, to możecie śmiało śmigać na stronę Sferis, który udostępnił mi telefon do testów.