Seazone uczyni z Sopotu europejską stolicę muzyki elektronicznej

Miesiąc temu relacjonowałem wam przebieg konferencji muzycznej Audioriver. A już za miesiąc kolejne wydarzenie, lecz na znacznie większą skalę – Seazone. I znowu w Trójmieście!

Wiele osób środowisko muzyki elektronicznej kojarzy głównie z weekendami – wtedy chodzi się na imprezy, ma się namacalny kontakt z efektami prac właścicieli klubów, promotorów i samych artystów. Fakty są jednak inne – praca w tej, szeroko rozumianej, branży to praca 24/7. Weekend jest jedynie kulminacją i efektem pracy wkładanej przez wiele osób przez pięć dni każdego tygodnia. I w trakcie konferencji Audioriver było to odczuwalne.

Konferencji branży muzyki elektronicznej jest na świecie wiele, największą jest Amsterdam Dance Event, czyli październikowy festiwal branżowy, gdzie zjeżdżają się wszyscy DJ’e, producenci, promotorzy, organizatorzy festiwali, dziennikarze, producenci sprzętu i każdy kto mniej lub bardziej związany jest ze środowiskiem klubowym. Niespełna tydzień rozmów, dyskusji, debat i wykładów, które sprawić mają, że środowisko funkcjonować będzie jeszcze sprawniej. A każdego dnia po wymianie wiedzy intensywna integracja w jednym z kilkunastu klubów w Amsterdamie. To musi być bardzo wyczerpujący tydzień dla każdego uczestnika ADE.

Seazone wydaje się być bardzo zbliżone właśnie do ADE, choć na znacznie mniejszą skalę. Nie oznacza to jednak, że będzie gorzej. Ba, program jest nasycony samymi ciekawymi i konkretnymi wystąpieniami, panelami dyskusyjnymi i warsztatami. Można by rzec, że na trzy dni Sopot stanie się europejską stolicą muzyki elektronicznej. Najbardziej uznane postaci z polskiej sceny, masa zagranicznych gości. Wszystko zapowiada się smakowicie:

  • Dyrektor festiwalu Awakenings? Super!
  • Prekursor polskiej muzyki elektronicznej Marek Biliński? Jasne!
  • Marek Niedźwiecki? Yyyy, no w sumie też spoko!
  • Philip Straub, który był już na konferencji Audioriver? Dobrego nigdy za wiele!
  • Ralf Kollmann z Mobillee Records Anji Schneider? Chętnie!
  • Igor Marijuan z Ibizy? Zawsze chciałem poznać kogoś o takim nazwisku. 😀
  • Neil Evans, promotor z klubu Space Ibiza? Najs!

A to zaledwie ułamek gości, którzy zjadą się do Sopotu. Mają rozmach! Zresztą, cała konferencja odbywać się równolegle w czterech miejscach i uczestników czeka zapewne masa dylematów:

Seazone_Music___Conference_Sopot_2016

Seazone_Music___Conference_Sopot_2016

Wiem, że przeciętnych bywalców klubu pewnie większość tych punktów w programie może nie interesować, jednak warto mieć na uwadze, że „robienie imprez” to wiele procesów, które trwają nie tylko w weekend, kiedy można naocznie obserwować efekt długiej pracy dziesiątek osób. A prowadzenie klubów czy labeli to znacznie więcej niż robienie muzyki i wrzucanie jej na Soundcloud i Beatport.

Jeszcze niedawno byłem jedynie obserwatorem całego zjawiska, ale prowadząc już niemal rok tego bloga zdążyłem poznać masę osób, które codzienną ciężką pracą umożliwiają nam zabawę w weekend. Wiem ile wyrzeczeń ich to kosztuje i że często ta ich ciężka praca jest niedoceniana. W środowisku klubowym istnieje wiele procesów, o których wiele ludzi nie ma pojęcia. Tego typu konferencje pozwalają dostrzec ogrom pracy wkładany w rozwój tej naszej skromnej, ale jakże rozpędzonej w ostatnich latach, branży.

Aha, jeszcze są imprezy przecież. Dużo będzie się działo w ramach Seazone w Sopocie (w wielu klubach jednocześnie), ale najciekawiej chyba będzie, co chyba nie dziwi nikogo, w Sfinksie 700: zagra Martin Eyerer!