Dlaczego musisz zacząć chodzić na Why So Silent?

Why So Silent? to seria wydarzeń, która podbiła moje serce z miejsca. Choć tak naprawdę nie wiem czemu. Bo ciężko wyjaśnić co od trzech lat dzieje się co kilka tygodni w lokalu Znajomi Znajomych.

Przede wszystkim, bardzo chciałem zrobić na ten temat film na YouTube i byłem nawet parę razy z aparatem, nagrałem sporo materiału, ale… Wszystko, co zrobiłem nie mogło oddać w pełni piękna Why So Silent? Czuję, że publikując to, co nagrałem, w schemacie, który sobie obmyśliłem, zrobiłbym Błażejowi wielką krzywdę. Ta seria wydarzeń zasługuje na znacznie więcej. Coż, może kiedyś jeszcze wrócę do tego materiału, bo zdecydowanie warto rozpromować ideę WSS.

Czym jest Why So Silent?

Najlepiej wyjaśnić to prostym równaniem, choć z matematyki nigdy nie byłem najlepszy:

Kino nieme + techno (ambient) na żywo = Why So Silent?

Nie lubię kina niemego, nigdy nie lubiłem go oglądać. Bo ciężko je zrozumieć, w wielu miejscach pozostawia szerokie pole do interpretacji. Zwłaszcza, kiedy mowa o bardziej wyszukanych tytułach tego gatunku filmowego. Lubię za to techno, a ten rodzaj muzyki, bardzo przecież bogaty, daje również szerokie pole do interpretacji. Zwłaszcza, jeśli mowa o eksperymentalnej formie techno i bliskim kuzynie tej muzyki – ambiencie.

I nie wiedzieć czemu, zderzenie tych dwóch strumieni myśli wywołuje w umyśle niesamowite odczucia. Rozmawiałem z wieloma uczestnikami tych wydarzeń i każdy widział oraz słyszał zupełnie co innego. Coś inspirującego. Pięknego. Niepokojącego. Sentymentalnego. Obrazy sprzed stu lat, dzisiejsza muzyka, pozycja siedząca – to wszystko sprawia, że potrafisz wydobyć z siebie pełen wachlarz emocji, wspomnień i wizji.

Lawina uczuć

Naprawdę ciężko mi o tym pisać, bo ciężko opisać potok myśli i uczuć towarzyszących mi w trakcie tych seansów. A są to świetne seanse. Ponadto, wokół wydarzeń zebrało się grono wiernych słuchaczy i widzów, którzy okazują się być fantastycznymi ludźmi. Nie raz okazało się, że obok mnie siedzi emerytowana gwiazda stołecznej sceny techno. Albo przyszła. Albo ktoś, kto nie lubi techno. Albo koleżanka z pracy.

Why So Silent? łączy jednostki wyjątkowe, które lubią wprowadzać swój umysł w ten piękny stan. Czuć pewną magię. Magię, która towarzyszy zgromadzeniom rodzinnym – na co dzień nie rozmawiamy, ledwo się znamy, często się nie zgadzamy, ale łączy nas miłość. W przypadku Why So Silent? jest to miłość do sztuki i pewnej wrażliwości, która towarzyszy wszystkim w trakcie seansów.

∆∆∆∆∆

Kiedy w lutym planowałem produkcję filmu na ten temat spotkałem się z Błażejem Malinowskim, autorem serii Why So Silent?, który mimo przeprowadzki do Berlina przed paroma miesiącami podróżuje regularnie do Warszawy, by zorganizować kolejną odsłonę wydarzenia. W trakcie jednej z wizyt w Polsce udało mi się z nim porozmawiać na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Why So Silent?

W najbliższy czwartek ostatnia w tym sezonie i przed wakacyjną przerwą odsłona Why So Silent? Mam nadzieję, że przyjdziesz wykąpać się w tym potoku myśli wraz ze mną. Znajomi Znajomych są w samym centrum Warszawy. Warto.

∆∆∆∆∆

Skąd pomysł na Why So Silent? Zainspirowały Cię podobne wydarzenia za granicą?

W Warszawie od lat funkcjonuje Festiwal Kina Niemego z muzyką na żywo, na którym zostałem w pewnym momencie zaproszonY. Później brałem udział w podobnym przedsięwzięciu w Augustowie gdzie robiłem muzykę pod film „Metropolis”, który najczęściej przywoływany w kontekście muzyki elektronicznej. Te doświadczenia sprawiły, że pomyślałem iż fajnie byłoby zrobić coś podobnego na własną rękę. Nie miałem jednak na to wielkiej koncepcji, planów czy długofalowej strategii. Początkowo robiłem to bardziej dla siebie i moich znajomych niż dla szerszego grona. Po trzech latach okazało się, że cykl wrósł na stałe w kalendarz tutejszych wydarzeń.

Organizując pierwsze Why So Silent? wiedziałeś już, że będą kolejne?

Myśleliśmy o cyklu wraz z Dorotą Tomaszewską z lokalu Znajomi Znajomych, to ona była motorem napędowym działań w tym kierunku. To ona przekonała właścicieli ZZ do goszczenia Why So Silent? właśnie u nich, zawsze znajdowała budżet na organizację przedsięwzięcia, więc bez jej pomocy zakończyłoby się to dawno temu. Pierwszych kilka edycji miało dość szeroki wydźwięk, więc po kilku WYDARZENIACH z udziałem warszawskich gości mogłem dwa lata temu zaprosić Claudio PRC na DJ set. Był to jednocześnie pierwszy DJ set, bowiem wcześniej królowały live acty i autorskie projekty muzyczne. Dzięki temu otworzyłem też cykl na muzykę prezentowaną w postaci właśnie setów. Okazuje się, że ludzie, którzy grają w weekendy taneczne techno z winyli mają również w domu masę płyt z zupełnie inną muzyką, której nie mieli dotąd gdzie pokazać. A idealnym do tego miejscem jest właśnie Why So Silent?

A dlaczego to wszystko odbywa się w Znajomi Znajomych?

To zasługa Doroty Tomaszewskiej, menadżerki lokalu. Od samego początku kibicowała naszemu projektowi i mocno go wspierała.

Projekt ma już ponad trzy lata, jak się rozwinął w tym czasie?

Nie zmieniła się koncepcja – dla mnie najważniejsza jest zawsze muzyka i artyści, których zapraszam. Filmy wybieram dość losowo, bo nie jestem ekspertem w zakresie kina niemego.

Patrząc jakie filmy były wyświetlane w ramach kolejnych wydarzeń nasuwa mi się jeden wniosek. Wszystko zaczynało się od klasyki gatunku „Nosferatu” czy „Podróż na Księżyc”, a obecnie dominują bardziej niszowe tytuły. Jaki masz klucz doboru filmów?

Najpierw zawsze jest artysta i jego muzyka, potem dopiero wybieram film. Dużo szukam, czytam, uczę się o kinie niemym, aż trafiam na tytuł, który idealnie wpisze się w muzykę danego producenta.

Jak wygląda wobec tego proces przygotowań do każdej edycji Why So Silent?

Bardzo różnie. Jeśli mam już artystę to muszę znaleźć film, a potem przesłać go artyście do przygotowania się. Czasem trwa to dłużej, czasem krócej. Zdarzało się, że artyści grali całkowicie improwizowaną muzykę i nikt się w tym nie zorientował. Inni natomiast, jak Claudio PRC dwa lata temu, był przygotowany co do minuty. Każdy muzyk ma swój własny rytm pracy nad muzyką i w różny sposób przygotowuje się do Why So Silent?

Kiedy ja przygotowuję się do filmu, to puszczam go sobie w tle i robię muzykę – tworzę nowe pomysły, które potem można grać. To też jest w tym cyklu fajne – gram sobie to, co w danej chwili sprawia mi największą przyjemność. Why So Silent? nie ma klubowej konwencji, więc nie muszę koncentrować się na techno, a ludzie, którzy przychodzą do Znajomi Znajomych słuchają bardzo szerokiego spektrum gatunków muzycznych. Przychodzą do nas osoby, które techno nie lubią, ale ambienty i eksperymenty akompaniujące filmom niemym bardzo im się podobają. Jednak wiadomo, że mój gust i moja twórczość mocno warunkuje choćby artystów, których zapraszam. Póki co ani razu się nie rozczarowałem tym, co dany artysta przygotował na Why So Silent?

GAAP KVLT, Jacek Sienkiewicz, Claudio PRC , Modvs- to dość znane osoby ze środowiska muzycznego. Kogo jeszcze byś chciał zaprosić na kolejne edycje?

Takich osób jest wiele, lecz często wszystko rozbija się o budżet i charakter projektu – nie każdy chce się zaangażować w coś tak eksperymentalnego. Przestrzeń jest niewielka, wydarzenie jest darmowe, bez biletów ciężko o większe budżety. Nie mam więc zbyt wielkich pieniędzy do zaoferowania artystom. Choć po tych trzech latach jest już znacznie łatwiej, wydarzenie stało się rozpoznawalne i wyrobiło sobie markę. Tak było na przykład z Mogano w listopadzie. Wcześniej się nie znaliśmy, więc bałem się, że będzie ciężko. Napisałem bardzo długiego maila, tłumacząc mu szczegółowo czym jest Why So Silent?, przedstawić siebie, napisać kto grał. Spotkało się to z bardzo pozytywnym odbiorem.

Chodzę na Why So Silent? od niedawna, ale to, co towarzyszy mi po każdej edycji to mindfuck. Masz w tym wszystkim cel wywołać jakieś konkretne wrażenie w odbiorcach?

Szczerze, to nawet się nad tym nie zastanawiam. Najbardziej interesuje mnie muzyka, którą przywozi dany artysta. To na tyle autorski projekt, że nawet nie myślę co to może w kimś wywołać. Sam jestem tego ciekawy za każdym razem. Często, jako organizator, nie mogę uczestniczyć w pełni w wydarzeniach, biegam gdzieś i załatwiam różne rzeczy. Ale to co zrobił choćby Modvs wgniotło mnie w ziemię. Na półtorej godziny odciąłem się od świata. Film był psychodeliczny, on zagrał bardzo mrocznie i nie byłem w stanie wyjść z sali. Mam nadzieję, że każdy znajdzie tu po prostu coś dla siebie.

Jak opowiadam moim znajomym, którzy nie słuchają techno o Why So Silent?, to oni wybałuszają oczy i nie dowierzają. Czy robiąc ten projekt zamierzasz ludzi zainteresować nieco muzyką elektroniczną?

Na początku było wiele osób, które przychodziły ze względu na filmy, a potem zainteresowały się samą muzyką. Bardzo się cieszę, że mogłem im w tym pomóc, zostali na kolejne edycje, a potem mogę zobaczyć te same twarze dzień później w klubie na imprezie. Nie jest to celowym działaniem w ramach projektu, ale jeśli tak się dzieje, to mogę się jedynie cieszyć.

Nie chciałbyś ze swoim projektem i jego ideą wyjść poza Znajomi Znajomych? Bywa tu czasem ciasno.

Dużo o tym myślałem i są pewne przymiarki pod przeniesienie projektu do innych miejsc, ale bardziej epizodycznie niż w ramach stałego cyklu. Otrzymałem kilka zaproszeń z innych miast, co jest w sumie zaskakujące. Ten projekt od samego początku był bardzo „przyjacielski” – ja, moi przyjaciele, znajomi, ich znajomi, spotykamy się w kameralnym gronie, słuchamy muzyki, a tle wyświetlany jest film.

To da się wyczuć. Pamiętam swoją pierwszą wizytę, kiedy ja nie znałem niemal nikogo, a atmosfera była jak przy rodzinnym obiedzie – każdy rozmawiał z każdym.

Dlatego zaproszenie takiego Claudio PRC było dla mnie na samym początku Why So Silent? nie do wyobrażenia, a jednak udało się to zrealizować. Może to konsekwencja, może długa już historia przedsięwzięcia… To wielki sukces, że artystom chce się przyjeżdżać, a odbiorcom przychodzić i słuchać muzyki. Jest to bardzo budyjące.

A nie myślałeś o tym, by może wyjechać z tym cyklem poza Warszawę?

Myślałem i nie myślałem. Gdy zajmuję się promotorskimi działaniami, to jest to na tyle angażujące, że zaczyna mi brakować czasu na najważniejszą dla mnie rzecz – produkcję muzyki. W Warszawie to już na tyle działa, że nie pochłania zbyt wiele czasu. Jednak dawniej było inaczej, trzeba było przed imprezą połączyć ze sobą 1000 kropek, trwało to trzy tygodnie, myśli tylko o tym, a czasu na robienie muzyki wtedy zaczyna brakować. Kilka osób z Polski jest zainteresowanych zrobieniem podobnych wydarzeń, więc we współpracy z nimi może kiedyś coś się uda.

∆∆∆∆∆

Raz jeszcze. Chodźmy wszyscy pożegnać wiosenną serię Why So Silent? 

Autorem zdjęcia w nagłówku jest Matt Kovalik